Kuchnia Enjoy Bydgoszcz

Switch to desktop Register Login

Paweł Małecki – bydgoska „twarz Lidla”

Paweł Małecki – bydgoska „twarz Lidla” Lidl Polska

Kucharze promujący znane sieci spożywcze okazali się świetnym chwytem reklamowym. Karol Okrasa, Pascal Brodnicki, to dziś już bardzo znani i lubiani bohaterowie kulinarnego show. Przyszedł więc czas na cukiernika. Padło na Pawła Małeckiego. Bydgoski cukiernik od „Sowy” podaje swoje słodkie przepisy raz w tygodniu, tuż przed weekendem.

-Żeby zostać „twarzą Lidla”, trzeba mieć taką twarz jak Paweł Małecki?

-Nie wiem jaką, ale moja widać się spodobała (śmiech). Nie sądzę by twórcy kampanii reklamowej zaprosili do siebie na rozmowy wszystkich najlepszych cukierników w kraju, kierując się jedynie wyglądem ich twarzy. Wybrano mnie i nie powiem, żebym skakał z radości. Początkowo podchodziłem do tego bardzo sceptycznie. W Cukierni Sowa mam mnóstwo obowiązków i nie mniej pracy, a udział w kampanii to przecież dodatkowe obciążenie. Odbyłem kilka rozmów z producentami, dokładnie zapoznałem się z projektem. Spodobał mi się, podobnie jak profesjonale, bardzo kreatywne podejście do niego jego autorów. Gdy odczułem wsparcie swojego szefostwa oraz wspomożenie radami doświadczonych medialnych kucharzy: Karola i Pascala – dałem się przekonać.

-Tak czy siak, ale stać się obok Karola Okrasy i Pascala Brodnickiego trzecim kulinarnym trenerem Polaków, to nie lada wyzwanie?...

-Każdy z nas odpowiada za swoją „działkę”. Ja akurat na cukiernictwie się znam, kocham je i nie brałem pod uwagę tego, że mógłbym sobie nie poradzić. Najbardziej obawiałem się spraw dotąd  dla mnie obcych i nowych – występowania przed obiektywami kamer, w otoczeniu mnóstwa osób patrzących mi na ręce. Jak by tego było mało, trzeba było równocześnie zrozumiale wyjaśniać, jak inni powinni zrobić to, co ja właśnie robię. Pocieszałem się, że to jest trochę tak jak w konkursach międzynarodowych, ale sporo czasu upłynęło zanim oswoiłem się, a nawet polubiłem tę telewizyjną rzeczywistość. Można się o tym przekonać oglądając pierwsze i najnowsze odcinki.

-Ale dosłownie największe wyzwanie ma Pan już za sobą: największy tort weselny świata udokumentowany w Księdze Rekordów Guinessa.

-Byłem jednym z szesnastu jego twórców. Sporo czasu od tamtego wydarzenia upłynęło i jak dotąd cukierni „Sowa” nikt rekordu nie pozbawił! Sporo czasu, ale smak i zapach słodkiego, 27-piętrowego giganta ciągle mam w pamięci. Zresztą nie tylko ja. Z racji tego sukcesu, do dziś goście cukierni „Sowa” mogą się nimi rozkoszować, albowiem tworzywem dla makro-tortu były znane i lubiane torty: Czarny Las i Marcello.

-Mechanizm reklamy z Pana udziałem jest taki sam, jak w przypadku Okrasy i Brodnickiego – prezentowane przez Pana desery można zrobić z produktów dostępnych w Lidlu – eksponowanych w promocyjnej gazetce i sprzedawanych w specjalnych obniżonych cenach.

-I jest jeszcze zamysł by proponowane desery były swego rodzaju przewodnikiem po deserach świata – adekwatnie do kraju, którego tydzień trwa aktualnie w Lidlu. Moim zadaniem jest więc stworzenie na bazie dostępnych produktów receptur deserów narodowych i pokazanie widzom jak je sporządzić. Robię to jednak nie na zasadzie dosłownego przetransponowania, lecz jako własną, dostosowaną do warunków polskich, wariację oryginału. Mimo to, muszę się przyznać, że tu jako cukiernik mam potworny zgryz. Nie lubię w pracy zamykania się w ograniczonej i ściśle określonej liczbie produktów, albowiem moje doświadczenie, filozofia cukiernictwa, stoją wyżej niż to, co mogę zaprezentować w reklamie w Kuchni Lidla. To kuchnia przepisów łatwych, szybkich i zawsze się udających.

-Do tej pory pojawiło się już 129 Pana przepisów. Kolejne w głowie?

-Co miesiąc przygotowuję osiem receptur, a że kampania jest długoterminowa, działamy z wyprzedzeniem, więc u progu lata trzeba już pomyśleć o pomysłach na jesień, kiedy to pojawi się więcej czekolady i ciast bardziej treściwych. Jako zwolennik sezonowości, w letnich przepisach kładę nacisk na maksymalne wykorzystanie owoców i lekkie desery o właściwościach chłodzących.

-O brak pomysłów i kolejnych przepisów widzowie nie muszą się obawiać – przecież w cukiernictwie nie powiedziano jeszcze ostatniego słowa, co rusz pojawiają się nowe trendy.

-To prawda. Ostatnio wielką furorę robi…słony karmel, a my, bydgoscy cukiernicy, na mistrzostwach świata cukierników pokazaliśmy jak rewelacyjnie smakują…buraki z malinami.

-PR manager z Lidl Polska podkreśla, że: „Poprzez nasz projekt chcemy uczyć Polaków gotowania i pieczenia, żeby nie musieli poszukiwać smaków poza domem, a tworzyli je w swojej kuchni”. Czy nie obawia się Pan, że to może odbić się na frekwencji w cukierniach?

-Rzeczywiście, przed zgłoszeniem się do projektu miałem podobne obawy i podzieliłem się nimi z moim szefem. Wspólnie jednak doszliśmy do wniosku, że przy tak zagonionym życiu, cukiernie zawsze znajdą swoich odbiorców. Również dlatego, że domowe słodkości będą zawsze różniły się od tych w cukierni. To wynika chociażby z zastosowanego do produkcji sprzętu, procesów technologicznych, nie mówiąc już o tajnikach receptur. Ale jeżeli ludzie, chociażby dzięki mojemu programowi, nauczą się jak dobrze i smacznie jeść, na czym polega tajemnica wykwintnych deserów – to będzie dla nich także impuls do łatwiejszego odnajdywania w cukierniach produktów godnych nie tylko uwagi, ale przede wszystkim wartych skosztowania. Nie obawiam się zatem zagrożenia dla cukierni.

-A u Pana w domu, do niedzielnej kawy musi chyba podawać się słone paluszki, bo na słodkie, po całym tygodniu pracy „na produkcji”, z pewnością nie może pan już patrzeć?

-Ależ skądże! Ja uwielbiam słodkie. Bez tego nie dałbym rady żyć. Lubię nie tylko robić, ale także zajadać się słodkościami. Uwielbiam wszystko co czekoladowe i świeże owoce, zwłaszcza maliny, truskawki, poziomki, więc teraz na moim domowym stole najczęściej lądują ciasta z owocami.

Rozmawiał: Stanisław Gazda

 

 

 

Oceń ten artykuł
(2 głosów)
E! Kuchnia

Email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

powrót na górę

Serwis należy do Bydgoskiej Grupy Medialnej. Powered by: Enjoy Media

Top Desktop version