Kuchnia Enjoy Bydgoszcz

Switch to desktop Register Login

Uwaga talent! Paweł Laśkiewicz

Paweł Laśkiewicz Paweł Laśkiewicz Stanisław Gazda

 Nikt tego głośno przy nim nie powie, żeby przypadkiem woda sodowa nie uderzyła mu do głowy. Ale o Pawle nie mówi się inaczej, jak „kulinarny diament”, „kulinarny geniusz”.

Paweł Laśkiewicz, jest uczniem klasy III zawodowej o kierunku kształcenia kucharz w ZSZ Rzemiosła i Przedsiębiorczości w Bydgoszczy. Ukończy ją z uprawnieniami T-6, co oznacza „sporządzanie posiłków i potraw”. Takie same uprawnienia nabywa się po ukończeniu „gastronomika”. Tyle że Paweł przez tydzień chodzi do szkoły, w kolejnym odbywa praktykę. Szkoli się pod okiem doświadczonego szefa kuchni Adama Kowalewskiego – finalisty Top Chefa, pracującego na co dzień w „Pierogarni pod Aniołami”. Dzięki temu Paweł  zyskuje ogromną przewagę nad absolwentami „gastronomika”. Ma entuzjazm, pasję gotowania, odwagę, kreatywność, a przede wszystkim doświadczenie, które wzrastają wraz z nim. Absolwenci „gastronomika”, jeszcze długo, metodą prób i błędów, będą musieli do tego dochodzić.

 Niebawem przed Pawłem egzamin końcowy przed Okręgową Komisją Egzaminacyjną. Powinien go zdać bez najmniejszych problemów. On przy Adamie Kowalewskim już dawno przeskoczył poziom podstawowy, wymagany w szkole. Dlatego Paweł, chociaż jest jeszcze uczniem, w kuchni radzi sobie nie gorzej od zawodowców. Jego nauczycielka, Beata Lewińska wspomina, iż często zdarzało się, że w szkole zaskakiwał nauczycieli swoją fachową wiedzą. Albo zadawał pytania, na które ci nie potrafili odpowiedzieć. Otwarcie przyznają, że  już nie są w stanie niczego Pawła nauczyć.

 Nauczyciele…uczą się od niego!

Gdybym wprosił się do Pawła na obiad, zapewne poczęstowałby mnie kurczakiem z sosem serowym i frytkami oraz z miksem sałat. Uwielbia go robić i jeść. Ale startując w konkursowych szrankach musiał dwukrotnie zmierzyć się z niełatwym kulinarnie mięsem – dziczyzną. W zmaganiach dwunastu kucharzy z całej Polski w ramach „Kulinarnego Talentu 2016”, które niedawno odbywały się w Warszawie podczas Targów EuroGastro – drugie miejsce zgotował sobie przyrządzając comber z jelenia marynowanego w borowikach, puree z pietruszki, sos demi glace, a do tego pulpet z kurczaka nadziewany serem feta, burak marynowany glazurowany w occie winnym  i żel z jagód.

 Tylko drugie miejsce, czy aż drugie, biorąc pod uwagę bardzo wysoki poziomi i ostrą konkurencję? O tym, że nie pierwsze, zadecydowały niuanse. Zwycięzca przygotował jelenia w ten sam sposób, tyle że jego pulpet z kurczaka nadziany był masłem z curry. I wygrał… wycieczkę do Grecji, gdy tymczasem Paweł załapał się na trzymiesięczny płatny staż na Krecie!

 Dzień wcześniej, również w Warszawie, w ramach Targów EuroGastro, startował Paweł w „CHEF Culinary Cup” pod patronatem Jerzego Pasikowskiego. Będąc najmłodszym w gronie kucharzy,  także uplasował się na drugim miejscu. Za comber z sarny marynowany w soplicy orzechowej, otoczony w panierce z piernika i podany w towarzystwie krokieta grzybowego, puree z pasternaku i jabłka z sosem demi glace oraz dynią marynowaną w soku pomarańczowym z laską cynamonu. Otrzymał statuetkę w kształcie noża, którego trzonkiem była sylwetka kucharza, dyplom i voucher na 7 tysięcy złotych.

 Do gotowania zmusiło go samo życie. Chodząc do podstawówki został z rodzeństwem, które trzeba było nakarmić. Pomyślał, że skoro babcia potrafi zrobić rosół, to dlaczego on by nie miał umieć?

 „Żeby się coś udało, najpierw trzeba to spieprzyć”.

 I ugotował rosół. „Warzywko”, maggi, zatuszowały niedoskonałości. Pierwszą pochwałę dostał za kurczaka w sosie curry. Sukces dodał odwagi do eksperymentowania i modyfikowania tradycyjnych potraw. Wtedy po raz pierwszy zakiełkowała myśl, że będzie kucharzem. Zaczynając trzecią klasę gimnazjum, już na 100% wiedział, że bycie kucharzem jest jego przeznaczeniem.

 - Bo, gdy gotuję, czuję się wspaniale! – argumentuje swój wybór Paweł Laśkiewicz. – A gdy usłyszę, że to, co przygotowałem było dobre i smakowało…O, wtedy jest super!

 Nie bez przyczyny używa się określeń: „sztuka kulinarna”, „sztuka gotowania”, bo rzeczywiście trzeba sporo talentu i wysiłku, by potrawa najpierw zachwycała oczy, a w trakcie jedzenia i po jego zakończeniu wprawiała w błogostan.

 -Jeżeli jedzenie ma być dobre, musi być naturalne, bez sztucznych ulepszaczy smaku. Musi obronić się samo. Kostki rosołowe, sosy w proszku, maggi – w mojej kuchni nie mają i nie będą mieć racji bytu – zapewnia Paweł.

 Temu zamierza być wierny, ale gdyby przyszło mu opowiedzieć się za rodzajem kuchni, której chciałby się szczególnie poświęcić i w której doskonalić – uważa, że na taki wybór jest jeszcze za wcześnie. Zresztą czuje, że chcąc być dobrym kucharzem, musi orientować się zarówno w kuchni tradycyjnej, polskiej, regionalnej, staropolskiej, jak i w międzynarodowej, molekularnej, śródziemnomorskiej,  w której dominują owoce morza. Podpatruje więc najlepszych. Dziś jego guru są tacy mistrzowie kuchni jak: Andrea Camastra, Karol Okrasa, Robert Sowa, a przede wszystkim Marco Pierre White, który oddał najwyższe wyróżnienie w branży, czyli trzy gwiazdki Michelin, twierdząc, że gdy  się zdobędzie trzy gwiazdki, to wszystko staje się bardzo nudne, bo już osiągnęło  się wszystko. Następuje monotonia, a gotowanie przypomina pracę przy taśmie.

 Na gruncie lokalnym na pewno imponuje mu Adam Kowalewski, u którego praktykuje. Gdyby nie przeniósł się do niego z kuchni w hotelu Pod Orłem, zapewne stał by w miejscu, a on chciał iść do przodu, rozwijać się. I to praca pod skrzydłami finalisty Top Chefa mu umożliwia. Poznał nowe techniki gotowania, nowe produkty oraz czym jest szacunek do produktów z których się gotuje. I zyskał tę mądrość, że eksperymentowanie w kuchni nie zawsze przynosi spodziewane efekty, a prosta i szczera kuchnia, zawsze się obroni.

 Gdyby Paweł był dziś szefem restauracji

 To każde wydane przez kuchnię danie, firmowane byłoby jego nazwiskiem. Za każde musiałby brać odpowiedzialność, pracując w ten sposób na renomę restauracji i własną. Ale że jest uczniem, wykazać może się jedynie biorąc udział w konkursach kulinarnych. Oprócz dwóch wspomnianych, odbywających się w Warszawie, w marcu uczestniczył Paweł w II Mistrzostwach Polski w Potrawach i Kawiorze z Jesiotra. Tam zajął drugie miejsce. Zabrakło zaledwie punktu, a byłoby pierwsze. Ostatnio dostał się również do finału Młodzieżowego Kreatora Sztuki Kulinarnej, ale jednym z najważniejszych jego osiągnięć jest ukończenie II etapu eliminacji do Narodowej Reprezentacji Juniorów Erfurt 2016.

 Paweł! Tak trzymaj!

 Stanisław Gazda

 

 

 

 

 

Oceń ten artykuł
(1 Głos)
E! Kuchnia

Email Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

powrót na górę

Serwis należy do Bydgoskiej Grupy Medialnej. Powered by: Enjoy Media

Top Desktop version